Moja szpachla #1 PODKŁADY

Pomyślałam, że fajnym urozmaiceniem mojego bloga będzie wprowadzenie serii, w której pokażę wam urywek tego, co mam w swojej toaletce. Zawsze wychodzę z założenia, że im mniej tym lepiej, dlatego też ograniczam się do małej ilości kosmetyków i wiem, że na pewno je zużyję. Nie lubię mieć zagraconej szuflady i marnować pieniędzy, na rzeczy które przeterminują się zanim w ogóle je otworzę, więc łatwo jest mi utrzymać porządek w kosmetykach.







 Dziewczyny! Czasem widzę kosmetyczki/toaletki znajomych i jestem przerażona tym co widzę: rozlane podkłady, połamane pomadki, wysypane pudry i pokruszone cienie, ten widok bardzo boli. W związku z tym chcę podzielić się z wami moją organizacją kosmetyków i powiedzieć co nie co o każdym z nich, być może kogoś zainspiruje mój porządek. ;) Moja "toaletka" to zwykłe biurko i wkładki z ikei, w których posortowałam kosmetyki grupami. Dziś na pierwszy ogień idą podkłady i korektory. 








Podkłady Wake Me Up z Rimmela towarzyszą mi chyba od początku ich powstania. Bardzo lubię używać ich latem, ponieważ są lekkie, wydajne, fajnie się rozprowadzają i utrzymują się na twarzy przez cały dzień. Dodatkowym atutem tych podkładów są złociste drobinki, które rozświetlają naszą twarz nadając jej promienny blask.




Revlon colorstay bardzo mnie zawiódł. Co prawda utrzymuje się na twarzy i wyrównuje koloryt, jednak jest bardzo ciężki, co z moją tłustą cerą nie współgra zbyt dobrze. Dodatkowo wpada w bardzo żółte tony i CIEMNIEJE na twarzy. Nie raz zrobił mi efekt pomarańczki na buzi. 




Stick z Clinique to produkt, z którym wiązałam ogromne nadzieje ze względu na jego "sławę w internecie". Na mnie nie sprawdził się kompletnie. Wydajność na pewno nie idzie tutaj w parze z ceną. Za 129zł spodziewałam się na prawdę cudów i fajnego produktu. Tworzy efekt ciastka na twarzy i jest bardzo tępy w rozprowadzaniu, przez co trzeba dać go znacznie więcej. Tak oto w miesiąc zużyłam połowę sticka. Co prawda wyrównuje koloryt i ma różowawe nie przesadzone tony, ale jego trwałość pozostawia wiele do życzenia.




 Z Dior Star miałam 2 próbki kolorów: 020 i 012. Na tą chwilę zużyłam kolor 012 i muszę przyznać, że podkład jest bardzo lekki, idealnie wtapia się w skórę i tak samo jak w przypadku Wake Me Up podkład ma w sobie rozświetlające drobinki. Czytając opinie o kolorze 020 troszkę boję się go użyć, bo podobno ciemnieje, czego przy 012 nie zauważyłam.




Kółeczko korektorów z KOBO to już bardziej dodatek niż rzecz konieczna w mojej toaletce, ale czasami można się nim pobawić i wyczarować jakiś ciekawy makijaż. Po 1. Ogromny plus dla producenta za szczegółowy opis z tyłu opakowania jaki kolor na jaką część twarzy położyć, aby nie zrobić sobie krzywdy. Kółeczko bardzo mocno gruntuje twarz, przez co wszystkie produkty nałożone na korektor trzymają się cały dzień. Kolory wtapiają się w naszą skórę, wiec nie ma mowy o żadnych zielonych czy fioletowych plamach widocznych pod makijażem. Jak za tak niską cenę, produkt warto kupić bo może przydać się pod cięższe makijaże wieczorowe. 




No i deserek, klasyk. Kamuflaż z Catrice posiada chyba 90% dziewczyn. Jest niezastąpiony w przykrywaniu większych wyprysków. Jak wiadomo, pod oczy się nie nadaje, bo jest zbyt ciężki, jednak fajnie sprawdzi się jako baza pod cienie. 



A jakie są wasze ulubione kosmetyki do twarzy z tej serii?
 Macie swoich ulubieńców?
 Piszcze w komentarzach i do zobaczenia
 w kolejnym poście z serii "moja szpachla". :)

Komentarze

J.dajnowska pisze…
Fajne rzeczy chociaż z ani jednej nie skorzystałam jeszcze osobiście.Polecam Rimmel match perfection podkład bo jest super :)
Rebellious Anne pisze…
Revlon najlepszy! <3
Naprawdę świetny wpis! Nie mam ani jednego kosmetyku z Catrice i muszę to nadrobić, ponieważ jestem ciekawa jak sprawdzi się w moim przypadku. Doskonale wiem o czym mówisz! Ja kosmetyki trzymam w jednym miejscu, dokładniej w dwóch kosmetyczkach i mam tam porządek. Wiem co gdzie znajdę i jest czysto,ale nie raz... tragedia! Nie dość,że ta kosmetyczka jest upaćkana,podobnie kosmetyki i przyznam szczerze,że brzydziłabym się skorzystać z takiego kosemtyku... No,ale co kto lubi :)
Buziaki, www.dystyngowanapanna.wordpress.com
martajadzia pisze…
jeśli chodzi o korektory to polecam Estee lauder. Dla mnie rewelacja
Aleksandra Łoś pisze…
Mi ten Rimmel średnio przypadł do gustu. Jednak jak wszystko ma on swoich zwolenników jak i przeciwników :) http://moose-cosmetics.blogspot.com/
Iwona pisze…
Nie przypadł mi do gustu podkład Wake me up.
Urszula Dębska pisze…
Nie przepadam za podkładami i pudrami z Rimmela będąc nastolatka zawsze miałam po nich wysyp :( Revlon się u mnie sprawdza choć nie stosuje na co dzień bo jest to raczej cięższy podkład.
Shizuko Alice pisze…
Miałam ten korektor z catrice i powiem szczerze że ogromnie za nim nie przepadam :(
Używałam z Twoich zbiorów tylko kamuflażu z Catrice, z resztą nie miałam styczności choć cały czas zastanawiam się nad tym podkładem z Revlonu :)
Kristof Radke pisze…
W sumie to ja nie wiem ile to jest"dużo" kosmetyków :D, ale tak jak mówisz, ważne by był porządek.

Popularne posty