Olejek do twarzy- przyjaciel czy wróg?

Która z nas nie marzy o nieskazitelnej twarzy, naturalnym rozświetleniu i braku suchych skórek kiedy powieje pierwszy chłodniejszy wiatr?  Chyba nie znam osoby, która lubiła by niespodzianki na swojej twarzy i ja również za nimi nie przepadam. :)


Z pomocą przyszła mi firma Orientana (klik), która wysłała do mnie produkt mający pomóc w odzyskiwaniu kondycji mojej twarzy. Takim sposobem trafił do mnie olejek do twarzy z różą japońską i szafranem. (link do produktu)





Co obiecuje producent? 
"Połączenie naturalnych olejków roślinnych według tradycyjnej receptury ajurwedyjskiej. Olejek doskonale zastępuje kremy do twarzy, działa odżywczo i odmładzająco. Może być również stosowany jako naturalny kosmetyk do demakijażu i oczyszczania skóry gdyż gruntownie czyści skórę. Do cery suchej, wymagającej ożywienia."

Produkt ma działanie odżywiające i odmładzające. Ma za zadanie nawilżyć i nadać młodzieńczego blasku naszej skórze oraz ją zregenerować. Jak możemy zobaczyć po składzie, produkt jest w 100% naturalny i w 100% vege przyjazny (serio!).



Trochę wiedzy technicznej:
Olejek do twarzy z różą japońską i szafranem zawiera: olej z ziaren słonecznika, olej sezamowy, olej z oliwek , olej migdałowy, olejek  jojoba, olejek z pestek moreli, olej z kiełków pszenicy, olejek z róży, ekstrakt z szafranu i witaminę E.
Pojemność: 55ml
Cena: 21zł

Jak stosowałam olejek do twarzy Orientana?
Z natury jestem osobą, która nie lubi mieć żadnych kremów czy olejków  na twarzy, ponieważ nie lubię tego uczucia "ciężkości", a jeśli już muszę coś na siebie nałożyć to robię to tylko i wyłącznie na noc. W tym przypadku myślałam ze będzie tak samo i tutaj produkt mnie zaskoczył. Jest niesamowicie delikatny, nie obciąża skóry w takim stopniu jak robią to inne olejki. Mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że jest praktycznie nie wyczuwalny na twarzy, a to bardzo ważne dla osób nie lubiących tego typu produktów właśnie ze względu na obciążenie. 
Z racji, że we wrześniu miałam jeszcze wakacje postanowiłam zmniejszyć mój makijaż do minimum i sprawdzić jak zachowuje się moja twarz pod wpływem olejku bez żadnych chemicznych dodatków. Jak wiadomo, do takich eksperymentów potrzeba cierpliwości bo rezultaty nie są widoczne po 1 użyciu.
Po miesiącu używania olejku Orientana zauważam, że moja jak dotąd mieszana cera unormowała się i nie występuje już zjawisko suchych skórek na nosie czy policzkach- tak więc CHECK! Obietnica nawilżenia cery spełniona. :)
Co do "odmłodzenia" cery też nie mam żadnych wątpliwości. Małe przebarwienia, które zaczęły mi się pojawiać na twarzy "zlały się" z kolorytem mojej cery tworząc spójną i rozświetloną taflę, przez co nie muszę męczyć się z wykonaniem kryjącego makijażu. Ba! Rozświetlacz poszedł w odstawkę! :)






Podsumowując: Olejek do twarzy Orientana jest dla mnie sporym odkryciem i zaskoczeniem, bo nie przypuszczałam, że taka super wydajność za tak niską cenę jest możliwa. Po miesięcznym używaniu olejku rano i wieczorem zużycie jest około 1/10 buteleczki, bo wystarczą 3-4 krople na rozprowadzenie olejku po całej twarzy!

Z czystym sercem polecam Wam ten olejek. Ja na pewno kupię kolejną buteleczkę i będę kontynuować moją przygodę z Orientaną. Przetestujcie i sami zobaczcie jakie cuda działa. Będziecie zaskoczeni! A może już trzymaliście w łapkach to cudo? :)

Komentarze

Popularne posty